Wybierz lokalizację
Konkurs "Dziennikarz Obywatelski 2008" - SZCZEGÓŁY
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
Al. Jerozolimskie 123a
02-017 Warszawa
tel. (22) 529 11 77
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

Moje miasto, a w nim....

9 maja 2008, 17:15 Komentarzy: 0

Autor: berenica

Dlaczego Kielce nie pięknieją?

Kielce - perełka Europy, bo tylko tu w obrębie miasta mieści się pięć rezerwatów - Wietrznia, Kadzielnia, Biesak-Białogon, Ślichowice, Karczówka.
Mnie spotkała przyjemność mieszkania w pobliżu jednego z nich - rezerwatu im.J. Czarnockiego (Ślichowice).
W każdym podręczniku do przyrody znaleźć można fotografie śmiesznie powykręcanych skał, które - obnażone przez wyrobisko kamieniołomu - pokazują procesy górotwórcze. Przedstawiają one interesujący fragment tektoniki hercyńskiej Gór Świętokrzyskich w postaci charakterystycznie i silnie przefałdowanych skał wapiennych, częściowo margli i łupków fransu facji łysogórskiej oraz porastającej ten teren roślinności zielnej i krzewiastej.

Pięciusetmetrowa przestrzeń pomiędzy osiedlem a kamieniołomem była własnością miasta i we wszelkich przedwyborczych kampaniach odgrywała rolę wabika. Teren wokół samego rezerwatu miał według włodarzy być przeznaczony na cele rekreacji i wypoczynku – z parkiem, boiskami, trasami rowerowymi. Przez kilka lat pojawiały się tu kolejne inwestycje o takim właśnie charakterze - budowano górkę saneczkową, kolejno boiska do piłki nożnej i do piłki ręcznej, aż w końcu dirt park.
Teren ten stał się więc szybko ulubionym miejscem spacerów i sportów rekreacyjnych mieszkańców naszego osiedla i pozostałych kielczan. Nie na długo jednak…

A to Polska właśnie!

Niedawno nasz niepokój wzbudziła niepozorna wzmianka w lokalnych mediach, że teren sąsiadujący z kamieniołomem ma zostać przeznaczony pod zabudowę mieszkaniową (300 mieszkań planował wybudować kielecki TBS). Urzędnicy miejscy nie przypuszczali, że mieszkańcom może przyjść do głowy odegranie innej roli, niż konsumentów incydentalnie dawkowanej informacji. Nikt nie przewidział reakcji mieszkańców, tak spontanicznego odzewu poruszonych kielczan, jaki potem nastąpił! Było to nie w smak wszystkim, którzy sobie tę inwestycje zaplanowali - urzędnikom miejskim i władzom miasta, o czym świadczył późniejszy przebieg wydarzeń.

Dnia 11 kwietnia br. w godzinach porannych pojawiły się na klatkach schodowych ogłoszenia, zapraszające na spotkanie tych, którzy chcą się sprzeciwić zabudowie okolic rezerwatu. Tego już dnia kilka osób, które spotkały się przy takiej ulotce, postanowiło zawiadomić o spotkaniu lokalne media. Media nie zawiodły, a spotkanie dało początek spontanicznej, społecznej akcji, mającej na celu zachowanie zielonych terenów wokół rezerwatu Ślichowice. Wśród grupy ludzi, którzy zjawili się na boisku leżącym na terenie przyszłej zabudowy i w większości poznali się bliżej dopiero przy tej okazji, znaleźli się chętni do działania, do formułowania pism, zapytań, żądań skierowanych do Prezydenta Miasta Kielc, Wojewody Świętokrzyskiego, Świętokrzyskiego Konserwatora Przyrody, Rady Miasta oraz do instytucji - Geoparku, Wydziału Ochrony Środowiska, LOP i wielu innych.

Teraz zdarzenia potoczyły się szybko…W ciągu trzech dni zebraliśmy ponad 500 podpisów, a wkrótce było ich ponad 800. Grupa inicjatorów tego protestu przez jednego z nas nazwana została „Zielone Ślichowice”, co podchwyciła lokalna prasa - i tak już zostało. Nagłaśnialiśmy sprawę, wiedząc, że władzom nie pasuje medialny rozgłos. Coraz więcej przesłanek świadczyło o tym, że sprawa miała być zrealizowana szybko.
Uderzyliśmy do radnych, którzy od nas - jak się okazało - dowiedzieli się o projekcie zabudowy obok rezerwatu. Odbyliśmy rozmowę z wiceprezydentem Kielc, który, jak się okazało, nie darzył naszej inicjatywy zrozumieniem, co więcej zdawał się ośmieszać naszą społeczną aktywność, sugerując, że działamy z pobudek osobistych. Działaliśmy dalej pod presją czasu, podejrzewając że sprawa może się rozstrzygnąć na najbliższej sesji Rady Miasta, zaplanowanej za niecałe dwa tygodnie. Składaliśmy pisemne wnioski, mając świadomość, że kiedy doczekamy się jakiejkolwiek odpowiedzi, sprawa może już zostać przesądzona. Towarzyszyły nam lokalne media, relacjonując nasze spotkania z władzami miasta i radnymi. Interwencje w postaci audycji radiowych odbyły się w studio i na żywo podczas spotkania z mieszkańcami.
Wtedy, jak się wydaje, odkryliśmy czubek góry lodowej - sprawa zabudowy tego terenu wyglądać zaczęła na prywatny interes -- urzędników miejskich. Zdaje się to potwierdzać sesja Rady Miasta, w czasie której (mimo braku tego punktu w opublikowanym parę dni wcześniej porządku obrad) wprowadzono pod głosowanie uchwałę o przekazaniu Kieleckiemu Towarzystwu Budownictwa Społecznego działek, sąsiadujących z rezerwatem. Dyrektor wydziału nieruchomości kieleckiego ratusza tłumaczył radnym, że tereny te są jedynymi nadającymi się pod zabudowę, chociaż - jak zdołaliśmy ustalić – zabiegając o tereny pod inwestycje mieszkaniowe prezes TBS podawał kilka lokalizacji, wśród których nie było tego miejsca. To sami urzędnicy miejscy przygotowali zupełnie nową propozycję zabudowy – terenu wokół rezerwatu
"Don't give up you're in Kielce"
Pytania nasuwają się same - komu zależy, by właśnie ten teren stał się blokowiskiem? Komu zależało, by pomimo wybudowania tutaj za miejskie i unijne pieniądze (kilkaset tysięcy złotych) boiska, toru saneczkowego, dirt parku, platformy widokowej, stawiać teraz tutaj bloki? Dlaczego władzom miasta zależy na zabudowaniu obszaru częściowo już zagospodarowanego, który mógłby być świetną wizytówką naszego miasta? Dlaczego tak łatwo niszczy się społeczne inicjatywy – parę już lat wcześniej trwały zabiegi o budowę w tym miejscu parku kultury i wypoczynku, a plan budowy takiego parku pojawił się już w latach 60-tych – pomimo pozornego promowania postaw właściwych dla społeczeństwa obywatelskiego?
Na te pytania trudno znaleźć logiczną odpowiedź. I trudno znaleźć odpowiedź na pytanie, czy jednak warto, chyba że zastosujemy tu reklamową wizytówkę naszego miasta "Don't give up you're in Kielce", której promotorem jest sam pan Prezydent Miasta. Nie poddawaj się więc, kielczaninie! Nasz społeczny wolontariat „Zielone Ślichowice” działa - założyliśmy stronę internetową, poszukujemy prawników, geologów, którzy wesprą nas fachową poradą. Wystosowaliśmy kolejne pismo do Pani Wojewody, by uchyliła uchwałę podjętą przez Radę Miasta. Chcemy społecznej konsultacji, a nie arogancji i samowoli władz, które działają w „naszym” imieniu, ale czy na pewno w naszym interesie? Chcemy pięknego parku, który nam tutaj obiecano! Chcemy godnej oprawy i ochrony rezerwatu im. J. Czarnockiego w Kielcach!
„Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych”
Nasze żądania i reakcja na nie wyraźnie potwierdzają, że Polska nie pięknieje, bo ludziom odpowiedzialnym za mienie społeczne bardziej zależy na populistycznych hasłach, które rozmijają się najwyraźniej z ich intencjami. Nie pięknieje, bo wciąż jeszcze niedaleko nam do upadłego PRL-u, władza nadal jest przywilejem, a nie misją i społecznym zobowiązaniem! Nie pięknieje, bo piękno nie dla wszystkich znaczy to samo…
Jeszcze się czas nie wypełnił, jeszcze tli się nadzieja, chociaż wielu coraz głośniej powtarza „A nie mówiłem”…






Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Dodaj Komentarz

Dodaj komentarz

Proszę nie wypełniać, pole musi byc puste!
Komentarz głosowy
Aby nagrywać komentarze głosowe potrzebujesz wtyczki Flash w wersji 8 lub wyższej.
Proszę się upewnić, że mikrofon jest poprawnie podłączony i ma odpowiednio ustawioną głośność.

Komentarze

Artykuł nie posiada komentarzy.


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive